Rozdział miał pojawić się w niedzielę, ale stwierdziłam, że wstawię go już dziś. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Liczę na liczne komentarze od Was. Rozdział betowała May Jailer. Dziękuję.
Pozdrawiam Tora no Hana.
Stała przez chwilę, nie wiedząc, co
powiedzieć, a tym bardziej - co zrobić. Obawiała się, że mimo swojego stanu i
tak znajdzie choć trochę sił, by na nią nakrzyczeć. Dociekając, czemu o tej
porze znajduje się na błoniach, w dodatku sama.
Podeszła trochę bliżej i, wahając się, klękła obok niego, nie mogąc powstrzymać łez. Zastanawiała się, czy płacze dlatego, że wciąż żyje, czy może jednak dlatego, że nie ma najmniejszego pojęcia, jak mu pomóc. Czarne szaty lśniły od krwi, którą nasiąkły, a śnieg barwił się na czerwono i topniał pod wpływem ciepłej posoki. Bała się dotknąć go w jakimkolwiek miejscu, żeby nie wyrządzić mu jeszcze większej krzywdy.
Podeszła trochę bliżej i, wahając się, klękła obok niego, nie mogąc powstrzymać łez. Zastanawiała się, czy płacze dlatego, że wciąż żyje, czy może jednak dlatego, że nie ma najmniejszego pojęcia, jak mu pomóc. Czarne szaty lśniły od krwi, którą nasiąkły, a śnieg barwił się na czerwono i topniał pod wpływem ciepłej posoki. Bała się dotknąć go w jakimkolwiek miejscu, żeby nie wyrządzić mu jeszcze większej krzywdy.
— Granger! Co ty
tu, u diabła, robisz?! — warknął zbolałym tonem Snape. Dziewczyna podskoczyła
wystraszona.
— Niech... —
zaczęła, chcąc go uspokoić, ale z dezaprobatą zauważyła, że głos jej drży.
Odchrząknęła. — Nic nie mów — powiedziała pewniej, uspokajającym głosem.
Zamilkł, nie krzycząc nawet za zwracanie się do niego na ty.
Poczuł, jak się unosi, zamknął oczy,
próbując zniwelować targające nim spazmy bólu. Otworzył je dopiero wtedy, gdy
usłyszał dźwięk otwieranych drzwi do swoich kwater. To był dobry pomysł, by udostępnić jej wejście — pomyślał
Gdy ostrożnie
ułożyła go na łóżku, usłyszał przyjemne trzeszczenie ognia w kominku, którego
używał w zasadzie jedynie do przemieszczania się. Przez chwilę spoglądał na
sufit, a potem otoczyła go gęsta i cicha ciemność.
W międzyczasie
dziewczyna uwijała się jak pszczoła w ulu. Przyszykowała miskę z letnią wodą i
bawełnianą szmatkę do oczyszczenia ran. Prostym zaklęciem zdjęła z niego szaty,
pozostawiając jedynie bieliznę. Wzięła głębszy wdech, zakasała rękawy i rzuciła
zaklęcie tamujące krew. Przywołała wszystkie eliksiry, które mogły jej się
przydać.
— Oss reconstruction — mruczała pod nosem,
przesuwając różdżką wzdłuż ciała. Po żmudnym składaniu kości, ocierając pot z
czoła, wzięła się za oczyszczanie na wpół zasklepionych ran. Następnie przemyła
je wodą. Kiedy każda rana została opatrzona, ostrożnie uniosła jego głowę i
podała mu eliksiry. Równie delikatnie ułożyła go na poduszkach.
Jego twarz była
spokojna i bledsza niż zwykle, spał bez żadnych koszmarów. Wyniosła wszystko z
pokoju, wcześniej przykrywając go kołdrą.
Gdy wróciła na zegarku dochodziła siódma.
Usiadła na
fotelu tak jak ostatnim razem, podciągając pod siebie nogi. Oparta o zagłówek,
obserwowała jak jego klatka piersiowa unosi się w miarowym rytmie. I w tej
pozycji usnęła.
Ze snu wyrwał ją
ostry przerażający krzyk. Zaspana, zerwała się z fotela, gotowa stawić czoła
wszystkiemu. W jednej chwili znalazła
się przy łóżku, na którym rzucał się Snape. Chwyciła go za rękę, by
poczuł jej obecność. Gładziła go po zimnej skórze, przemawiała cicho, ale
jedynie pogarszała i tak już złą sytuację. W nagłym napływie zdecydowania
puściła dłoń, obeszła łóżko i weszła pod kołdrę z drugiej strony. Przytuliła
się do niego, próbując nie sprawić mu bólu.
— Jesteś
bezpieczny — szeptała mu do ucha.
Przez krótką chwilę rzucał się jeszcze, powoli się
uspokajając.
Nie wiedząc kiedy, Hermiona zasnęła.
***
Wstali około
siódmej. Wychodząc z pokoju, przeciągali się jeden przez drugiego. Nadal
zaspani, rozejrzeli się po pustym pokoju, w milczeniu wymieniające znaczące
spojrzenia. Usiedli na kanapie, uparcie wpatrując się w kominek, zupełnie jakby
mógł on odpowiedzieć na ich pytania.
— Jak myślisz,
co z Hermioną? — spytał Harry, przerywając ciszę.
— Nie przysłała
żadnej informacji w nocy. Może nadal leczy Snape'a? — odpowiedział Draco,
wzruszając ramionami.
— Może by tak zagadać
z dyrektorem o Snapie? — zaproponował Harry po kolejnej dawce milczenia.
— Oszalałeś?
Wiesz, jaka draka by się rozpętała, gdyby dyrektor dowiedział się, że Hermiona
przesiedziała całą noc na błoniach, bo czekała na Snape'a?
— W sumie racja,
oboje zdrowo by oberwali — przyznał.
— Przecież wie,
że będziemy się martwić! — wybuchnął ni stąd ni zowąd Draco.
— McGonagall? —
rzucił, spoglądając na wzburzonego Ślizgona.
— Nie mam
pojęcia - odpowiedział zrezygnowany.
— Musimy
zaryzykować, bądź co bądź, ale nie odezwała się przez całą noc.
Pognali do pokojów przebrać się w szkolne szaty, a po
chwili stanęli przed kominkiem.
— Ty pierwszy —
Harry ustąpił pierwszeństwa, parodiując ukłon.
— To twoja
opiekunka — zaoponował tamten ze złośliwym uśmiechem.
W duchu przyznał mu rację i jako pierwszy przeszedł przez zielony płomień. W mgnieniu oka wylądował w gabinecie McGonagall, a zaraz potem wpadł na niego Draco. Siedząca za biurkiem nauczycielka spojrzała na nich zdziwiona.
W duchu przyznał mu rację i jako pierwszy przeszedł przez zielony płomień. W mgnieniu oka wylądował w gabinecie McGonagall, a zaraz potem wpadł na niego Draco. Siedząca za biurkiem nauczycielka spojrzała na nich zdziwiona.
— Panie Potter,
panie Malfoy, a co wy tu robicie? — spytała, wstając.
— Więc... tego...
— zaczął Harry.
— Wczoraj profesor
Snape został wezwany... — powiedział powoli Ślizgon, siląc się na obojętny ton.
— A skąd pan o
tym wie? — zapytała nie mniej zdziwiona niż w chwili, gdy zobaczyła ich w swoim
gabinecie kilka minut temu.
— Wiem, bo
wczoraj pisałem list, w którym odmawiałem przyjazdu na Święta i przystąpienia
do śmierciożerców — szybko odpowiedział, jednym tchem. — I jestem pewny, że
prócz mojego ojca, także profesor Snape został ukarany. Bo to w sumie on miał
mnie do tego nakłonić — skończył kulawo.
— I przyszliście
powiedzieć mi, że Severus jest ranny?
— No, nie... -
wtrącił Harry. - Gdy Hermiona dowiedziała się, że może zostać ranny wybiegła z
dormitorium, mówiąc że jak tylko wróci. wyśle nam patronusa - dokończył.
— Chcecie powiedzieć, że panny Granger nie
było w nocy w pokoju? — spytała, coraz bardziej wściekła. Skinęli na
potwierdzenie.
— Nie wiemy, jak
wygląda sytuacja, może jest po prostu zbyt zajęta — powiedział cicho Draco.
— Gdyby nadal
przebywali na błoniach, już dawno zostaliby zauważeni. Uczniowie już dawno czekają
tam przed powrotem do domu — odparła stanowczym głosem. Otworzyła okno na
oścież wpuszczając do pokoju mroźne, czyste powietrze. — Nie powinniśmy tego
robić, ale sprawdzimy komnaty Severusa. Hasło bynajmniej nie obejmuje kominka —
powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
Weszła do niego
jako pierwsza, a za nią chłopcy. Stanęli w gabinecie Mistrza Eliksirów, chłonąc
ciekawym wzrokiem każdy szczegół. Harry zdziwił się, nie widząc na ścianach
łańcuchów i tym podobnych przedmiotów, które z pewnością pasowały do
nauczyciela.
Nauczycielka szybko przeszła przez pokój i zajrzała do
sypialni Snape'a. Cała trójka była przygotowana na najgorsze, a jedynym, co
zobaczyli Draco i Harry, był lekki uśmiech na twarzy McGonagall. Podeszli
bliżej, chcąc sprawdzić, co tak uradowało nauczycielkę. Z niemałym zdziwieniem
zobaczyli śpiącą Hermionę, w którą wtulony jak mały chłopiec, spał Snape.
Ostrożnie zamknęli drzwi i skierowali się do kominka. Po
powrocie do gabinetu wicedyrektorki zapanowała cisza.
— Wylecą ze
szkoły szybciej, niż się zorientują — zauważył Harry.
— Nikt się o tym
nie dowie. Prawda? — spytała nauczycielka z błyskiem w oku. Obawiając się jej gniewu,
jedynie skinęli głowami. — Nie było nas tam, nic nie widzieliśmy i nic nie
wiemy. W razie pytań dyrektora powiedzcie, że dowiedzieliście się ode mnie, bo
martwiliście się o niego z powodu listu Malfoya, czy to jasne?
— Zamierza pani
coś zrobić? — spytał Harry.
— Zwariował —
mruknął Draco.
— Mówił pan coś?
— spytała gniewnie.
— Że rozumiemy i pójdziemy już na śniadanie
— zająknął się w odpowiedzi.
Wyszli z gabinetu, a Draco natychmiast naskoczył na
Harry'ego.
— Czyś ty
zdurniał do reszty?
— Nie — odparł
pewnie — Jest nauczycielem.
— Ona zrobi
wszystko, żeby mu pomóc, czy tego chcesz czy nie. A on ma tak samo. Nie da jej
zrobić krzywdy, zachowuje się jak jakiś anioł stróż. Widziałeś, jak się rzucał
do Weasleya? Oboje poświęcą wszystko, ale w dodatku są tak uparci, że nie
powiedzą, co do siebie czują - wyjaśnił Draco.
— To ty oszalałeś.
Mam zaakceptować Snape'a? — spytał z niedowierzaniem chłopak.
— Tak, dla niej — powiedział
z uśmiechem na twarzy Draco.
Świetny rozdział, no cóż brak mi słów. Mam nadzieję że oboje niedługo już zrozumieją że się kochają i zrobią coś w tym kierunku, może już w następnym rozdziale, gdy obudzą się razem w łóżku? Życzę weny i mam nadzieję że następny rozdział pojawi się niebawem. ;-)P
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuńmrr akcja się rozwija, jest coraz ciekawiej^^ hmmm ciekawe czy harry zaakceptuje seva? rozdział super i czekam na więcej ;)
OdpowiedzUsuńDziękuje :)
UsuńBardzo cieszy mnie Twój powrót. Akcja ciekawie się rozwija (to takie słodkie) mam nadzieje że Harry zaakceptuje Severusa
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział :D
'
Dziękuję :) Rozdział pojawi się szybciej niż myślisz ;)
UsuńSłodka była ta wspólna scena Seva i Hermiony ^^ Jestem ciekawa co sobie pomyśli, jak się obudzą... ;>
OdpowiedzUsuńprzekonasz sie juz niebawem... Jako pierwsza :) Tora no Hana :)
UsuńStrasznie się cieszę, że wróciłaś! Oba rozdziały, które dodałaś są świetne i już nie mogę się doczekać co będzie dalej!
OdpowiedzUsuńŻyczę weny!!!
Ada
Dziękuje, że cieszycie się z mojego powrotu. Mam nadzieją, że zostaniesz do końca :)
UsuńOch, jakie to słodkie :3
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Harry nie będzie sprawiał zbytnich problemów.
Coraz bardziej lubię twojego Draco. Jest taki inteligentny, wyrozumiały etc.
Życzę Weny i pozdrawiam
bullek ♥
Ja też lubię tą wersie Dracona. :)
UsuńZaczęłam czytać wczoraj, a skończyłam dzisiaj :D Jest to pierwszy rewelacyjny blog Sevmione, na który trafiłam od dłuższego czasu. Czuję w kościach, że powitanie Severusa, gdy się obudzą nie będzie miłe pomimo uczucia rodzącego się pomiędzy nimi. Co do Harry'ego... Mam nadzieję, że pomimo niechęci zaakceptuje Severusa :D Cieszę się również, że tak potraktowałaś Rona. Nigdy nie zasługiłam na Hermionę.
OdpowiedzUsuńSkładam Tobie wielkie podziękowania za podesłanie bloga na naszą stronę na fb. Gdyby nie to pewnie nigdy bym na niego nie natrafiła.
Pozdrawiam i czekam na więcej.
~Silver Lining/ S.L
Bardzo dziękuję mam nadzieję, że zostaniesz ze mną do końca :)
UsuńMuszę przyznać, że na początku byłam nieco zniechęcona, ponieważ w pierwszych rozdziałach Severus myślał już o Hermionie w nieco innych kategoriach, niż powinien. Jednak strasznie mnie ciekawiło, co zrobił Ron (przeczytałam z początku kawałek 11 rozdziału i dopiero potem zaczęłam od początku XD), więc przeczytałam wszystko. Muszę przyznać, że jest to dość ciekawe, choć rozdziały wydają się nieco krótkie ;-; jednak mile spędziłam te 2-3 godziny w pracy, czytając :) mam nadzieję, że w najbliższym czasie pojawią się następne rozdziały c: (kolejny minus, ale to już kwestia gustu - nie lubię czytać nieskończonych opowiadań ;-;). Myślę że takiego pomysłu - odnajdywanie spokoju przy sobie gdy śnią się im koszmary - chyba nie spotkałam c: chociaż może... no nie wiem, w każdym razie pomysł wydaje się świeży i nie zalatuje mi innymi (jestem wierna sevmione i czytam wszystko, co mi wpadnie w ręce i jest zdatne do przeczytania :D). Mam nadzieję, że akcja będzie się dalej rozwijała :3
OdpowiedzUsuńWeny! :3
O matko!!! :D
OdpowiedzUsuńGenialne!
Ale myślałam, że chłopcy przeżyją większy szok xD
I Minerwa taka niegrzeczna, no, no, nieładnie! xD
Życzę weny
always
Genialne, jestem zachwycona :) i... proszę o więcej ^^ http://hogwart-wizards.blogspot.com/2014/07/rozdzia-i.html pierwszy rozdział ; )
OdpowiedzUsuń